„Latem podlewamy sporo, a rachunek za ścieki rośnie razem z podlewaniem.”
Wydzieliliśmy gałąź zewnętrzną zaraz za zestawem głównym i wprowadziliśmy ją na osobne urządzenie pomiarowe w kotłowni, bez żadnego odejścia z powrotem do domu — ogród liczy się teraz oddzielnie.
„Podlicznik mamy od dawna, tylko nikt nam go nie chce uznać przy rozliczeniu.”
Za urządzeniem znaleźliśmy podejście do pralni dołożone przy remoncie, które przekreślało cały pomiar. Przełożyliśmy je przed punkt rozdziału i uporządkowaliśmy opisy — gałąź obejmuje wyłącznie punkty zewnętrzne.
„Po pracach na sieci z kranu poszła woda o dziwnym zapachu i kolorze.”
Na gałęzi ogrodowej nie było żadnego zabezpieczenia, a wąż leżał końcówką w zbiorniku na deszczówkę. Przepłukaliśmy instalację i zamontowaliśmy ochronę przed przepływem zwrotnym — obieg z ogrodu został odcięty.
„Wiosną po odkręceniu wody trysnęło z rury przy ścianie od ogrodu.”
Odcinek wyprowadzony na zewnątrz przezimował pełny, bo jedyne odcięcie znajdowało się po zimnej stronie muru. Wymieniliśmy rozerwany fragment i dołożyliśmy zawór ze spustem wewnątrz — gałąź da się opróżnić przed mrozem.
„Mamy studnię i wodociąg, a przy przełączaniu ciągle coś się nam myli.”
Oba źródła schodziły się w jednym trójniku, co przy otwartych zaworach mieszało układy. Rozdzieliliśmy je fizycznie i opisaliśmy, który przewód zasila ogród, a który dom — pomyłka przy przełączaniu stała się niemożliwa.
„Podlicznik ogrodowy kręci się nawet zimą, kiedy nic tam nie robimy.”
Na gałęzi zewnętrznej sączyło złącze zakopane przy furtce, przemarznięte w poprzednim sezonie. Po zawężeniu odcinkami odsłoniliśmy je i wymieniliśmy na połączenie ciągłe — urządzenie stanęło przy zamkniętych kranach.
„Po ulewie z kratki przy garażu zaczyna się cofać na posadzkę.”
Do przewodu odprowadzającego ścieki wpięto odwodnienie z części podjazdu i przy większym deszczu układ nie nadążał. Rozdzieliliśmy oba i wyprowadziliśmy wodę z nawierzchni w teren — kratka w garażu przestała się przelewać.
„Chcemy punkt z wodą w budynku gospodarczym, ale bez ciągnięcia go zimą.”
Zlew w warsztacie wpięliśmy w gałąź zewnętrzną z własnym odcięciem i spustem przy ścianie domu. Odpływ wyprowadziliśmy przez syfon zabezpieczony przed wyschnięciem — punkt zimuje pusty i bez ryzyka.
„Woda z ujęcia zostawia osad wszędzie, także w nowym zasobniku.”
Przed urządzeniem nie było żadnego zatrzymania zanieczyszczeń, więc drobiny osiadały na dnie i na grzałce. Dołożyliśmy filtr z możliwością płukania i wyczyściliśmy wnętrze zbiornika — osad przestał wracać do urządzenia.
WyczyszczoneFiltr dołożony
Masz podobną sytuację? Opisz ją — powiemy od razu, co sprawdzimy i kiedy możemy być na miejscu.
Kilka zdjęć z naszych ostatnich zleceń — awarie, wycieki, biały montaż, bojlery i instalacje w Katowicach.
Bojler w łazience — montaż i podłączenieWykucie w ścianie z odsłoniętymi ruramiStare rury żeliwne w ceglanej ścianieBojler w otwartej zabudowie ściennejRury miedziane w otwartej bruździe ściennejNaprawa rur miedzianych nad podłogąZbiornik ciśnieniowy i filtracja wodyOdpływ pod zabudową kuchenną
Przebieg wizyty
Jak wygląda wizyta hydraulika?
01
Najpierw ustalamy objawy
Krótko pytamy, co się dzieje: wyciek, zapchany odpływ, problem z bojlerem albo montaż po remoncie. Dzięki temu hydraulik przyjeżdża przygotowany.
02
Na miejscu robimy diagnozę
Sprawdzamy instalację, zawory, odpływy, syfony i połączenia. Nie zaczynamy pracy bez ustalenia przyczyny.
03
Podajemy zakres i koszt
Przed rozpoczęciem pracy klient dostaje jasną informację, co trzeba zrobić i ile to będzie kosztować.
Jeśli po przyjeździe klient rezygnuje — opłata za dojazd i diagnostykę wynosi 200 zł.
04
Wykonujemy naprawę lub montaż
Po akceptacji wykonujemy usługę i sprawdzamy szczelność wszystkich połączeń.
05
Sprawdzamy efekt
Na końcu upewniamy się, że wszystko działa poprawnie i problem został rozwiązany.
06
Rozliczenie na miejscu
Po zakończeniu pracy rozliczamy się od razu na miejscu. Przed rozpoczęciem zawsze podajemy orientacyjny zakres i koszt.
Zakres
Osobne opomiarowanie wody na ogród w Wyrach
Gmina leży wśród lasów na południe od miasta i działki bywają tu duże, a razem z nimi rośnie letni pobór: podlewanie, napełnianie zbiorników, mycie nawierzchni. Woda przechodzi przez jeden licznik i na jego podstawie naliczana jest również opłata za odbiór ścieków, choć ta jej część do kanalizacji nigdy nie trafia. Rozwiązaniem jest drugie urządzenie pomiarowe obejmujące wyłącznie punkty, z których woda odchodzi bezpowrotnie. Nie chodzi jednak o wkręcenie licznika na końcu węża. Takie wskazanie nie znaczy nic, bo za nim można podłączyć cokolwiek i nie da się sprawdzić, co faktycznie zmierzył. Sensowny podlicznik ma trzy cechy: mierzy tylko wydzieloną gałąź, stoi w miejscu dostępnym do odczytu przez cały rok i nie da się go obejść, nie naruszając instalacji.
Wykonanie zaczyna się od rozdziału zaraz za zestawem głównym, tak żeby gałąź zewnętrzna szła własną drogą od samego początku. Za podlicznikiem nie zostawiamy niczego, co wraca do budynku, bo pojedyncze podejście do pralni potrafi podważyć całe opomiarowanie. Samo urządzenie stawiamy tam, gdzie da się do niego dojść zimą i gdzie nie stanie w wodzie — studzienka zalewana po każdej ulewie odpada. Do tego dochodzi rzecz, o której łatwo zapomnieć. Wskazanie ma być czytelne dla kogoś, kto przyjedzie je spisać, więc nie chowamy licznika za skrzynią ani pod stopniem tarasu. Warunki techniczne bywają różne w różnych gminach i to dostawca wody decyduje o uznaniu opomiarowania, dlatego przed montażem mówimy wprost, o co warto go zapytać.
Gałąź ogrodowa jest końcem instalacji i ma swoje własne ryzyko. Wąż zostawiony końcówką w zbiorniku, w oczku albo w naczyniu z rozpuszczonym nawozem tworzy połączenie, o którym nikt nie myśli — dopóki ciśnienie w wodociągu nie spadnie na czas prac na sieci i woda nie ruszy w przeciwną stronę. Dlatego na tej gałęzi zakładamy zabezpieczenie przed przepływem zwrotnym osobno, nie polegając wyłącznie na tym, co siedzi za wodomierzem. Druga rzecz to zima. Odcinek wyprowadzony na zewnątrz potrzebuje odcięcia po ciepłej stronie muru oraz miejsca, którym da się go opróżnić, a przewód powinien być ułożony ze spadkiem w stronę spustu. Zakręcenie kranu przy ścianie nic tu nie daje, bo woda zostaje w rurze po tej stronie, gdzie zamarza.
W Wyrach opomiarowanie ogrodu ma sens tylko wtedy, gdy gałąź jest naprawdę wydzielona, zabezpieczona przed cofnięciem i możliwa do opróżnienia.
Najczęstsze zgłoszenia
opłata za ścieki naliczana także od wody wsiąkniętej w ogród
licznik wkręcony na końcu węża, bez wartości przy rozliczeniu
punkt poboru w budynku podłączony za urządzeniem ogrodowym
wąż zostawiony końcówką w zbiorniku z rozrobionym nawozem
brak spustu na odcinku wyprowadzonym poza ścianę budynku
studzienka z urządzeniem pomiarowym zalewana po każdej ulewie
FAQ
Najczęściej zadawane pytania
Pytania dotyczące wizyty hydraulika w miejscowości Wyry.
Chcemy przestać płacić za ścieki od wody na ogród. Da się to zrobić?
Zwykle tak, przez wydzielenie osobnej gałęzi i objęcie jej własnym urządzeniem pomiarowym. Warunki uznania takiego opomiarowania ustala dostawca wody i różnią się między gminami, dlatego przed pracami mówimy, o co zapytać i czego zwykle się oczekuje. Sam montaż jest prostszy niż formalności, które go poprzedzają.
Czy wystarczy licznik wkręcony na kran przy tarasie?
Do własnych obliczeń owszem, do rozliczenia raczej nie. Takie urządzenie łatwo ominąć, nie sposób go zaplombować, a jego wskazanie niczego nie potwierdza. Rozliczany podlicznik powinien obejmować wydzieloną gałąź, do której nic nie jest podpięte wewnątrz domu, i stać w miejscu umożliwiającym odczyt oraz późniejszą wymianę.
Gdzie najlepiej postawić takie urządzenie?
W miejscu suchym, dostępnym przez cały rok i takim, gdzie da się przy nim pracować. Najczęściej jest to ściana w pomieszczeniu gospodarczym albo kotłowni, tuż za rozdziałem gałęzi. Studzienka na trawniku bywa kusząca, ale zalewa się po ulewach i zimą zamarza, a odczyt trzeba wtedy robić na klęczkach w wodzie.
Czym grozi wąż zostawiony w beczce z nawozem?
Cofnięciem zawartości do instalacji. Wystarczy spadek ciśnienia w sieci, na przykład podczas prac na wodociągu, żeby woda ruszyła w przeciwną stronę i zaciągnęła to, w czym leży końcówka. Dlatego na gałęzi ogrodowej montujemy osobne zabezpieczenie przed przepływem zwrotnym, a nie polegamy tylko na zestawie przy wodomierzu.
Co zrobić z instalacją zewnętrzną przed zimą?
Zamknąć ją odcięciem znajdującym się wewnątrz ogrzewanej części budynku i opróżnić przez punkt spustowy, a nie tylko zakręcić kran przy ścianie. Woda zostająca w odcinku po zewnętrznej stronie rozrywa rurę i najczęściej ujawnia się dopiero wiosną. Jeśli spustu nie ma, dokładamy go przy okazji pierwszej wizyty.
Mamy własne ujęcie i wodociąg. Czy to zmienia sprawę?
Bardzo. Dwa źródła nie mogą być połączone ze sobą w żadnym punkcie instalacji i nie wystarczy zamknięcie zaworu, bo ktoś kiedyś go otworzy. Rozdzielamy takie układy fizycznie i podpisujemy, co skąd jest zasilane. Dopiero na tak uporządkowanej instalacji rozmawiamy o opomiarowaniu i o tym, co komu wolno zaliczyć.
Dzielnice
Dzielnice Katowic
Wybrane dzielnice i obszary, gdzie realizujemy zgłoszenia hydrauliczne.