„Co miesiąc obchodzimy dom z kluczykiem i z każdego grzejnika coś syczy.”
Instalacja pracowała na wartości zbyt niskiej dla budynku z użytkowym poddaszem, więc przy stygnięciu najwyższe punkty zasysały powietrze przez zużyty odpowietrznik. Podnieśliśmy ciśnienie do właściwego i wymieniliśmy element na dostępny — comiesięczny obchód przestał być potrzebny.
„Wężyk do dolewania wisi u nas podłączony przez całą zimę.”
Zawór napełniający przepuszczał, więc woda dochodziła do obiegu bez niczyjej wiedzy, a każda porcja wnosiła nowe powietrze wychodzące potem pod sufitem. Założyliśmy nowy zawór z wymaganym rozdzieleniem obu instalacji i omówiliśmy kolejność napełniania — dolewanie stało się czynnością świadomą.
„Grzejniki na dole są w porządku, kłopot mamy wyłącznie na górze.”
Objaw ograniczony do najwyższej kondygnacji wskazywał na brak naporu w tych punktach, co potwierdziło sprawdzenie poduszki przy rozprężonym obiegu. Dobraliśmy ciśnienie wstępne do wysokości układu i ustawiliśmy wartość roboczą powyżej niego — górna kondygnacja przestała się zapowietrzać.
„W kotłowni słychać przy pompie ciągłe bulgotanie i szmer.”
Na wlocie urządzenia panował tak duży opór, że w tym miejscu wydzielał się gaz rozpuszczony w wodzie i wędrował dalej po całym obiegu. Poprawiliśmy podejście po stronie ssania, usunęliśmy dławiące kolano i obniżyliśmy bieg pompy — szmer zniknął razem z nadmiernym oporem.
„Za obudową w korytarzu zrobiła się wilgotna plama i nikt nie wie czemu.”
Za obudową ukryto automatyczny odpowietrznik z dawnego remontu, a jego zmęczony pływak od dłuższego czasu przepuszczał wodę wprost na płytę. Założyliśmy nowy element wraz z odcięciem pod spodem i wstawiliśmy w zabudowie rewizję na zawiasach — wnęka przestała chłonąć wilgoć.
„Odpowietrzyliśmy wszystko po kolei i po dwóch tygodniach jest tak samo.”
Zabieg wykonywano poprawnie, tylko przyczyna leżała w powtarzanym uzupełnianiu, którego nikt nie liczył, bo ubytek był niewielki i rozłożony na tygodnie. Znaleźliśmy sączące złącze przy rozdziale, wymieniliśmy je i sprawdziliśmy resztę pod ciśnieniem — ubytek skończył się razem z zapowietrzaniem.
„Przyczynę usunęliście, a drobne pęcherzyki nadal się zbierają.”
Po naprawie do obiegu nie wchodziło już nic z zewnątrz. Ale drobiny gazu wydzielające się przy nagrzewaniu wędrowały na górę i zbierały się pod krawędzią odbiorników. Wpięliśmy separator na najgorętszym odcinku i sprawdziliśmy efekt po pełnym sezonie — pęcherzyki wychwytywane są przed wędrówką.
„Po remoncie łazienki drabinka zapowietrza się częściej niż cały dom.”
Odbiornik przeniesiono wyżej niż wcześniej i jego górna krawędź stała się nowym najwyższym punktem gałęzi, do którego wędrowało wszystko. Dołożyliśmy w tym miejscu odpowietrznik z dostępem i poprawiliśmy przebieg podejść ze spadkiem — nowy punkt dostał własne ujście.
„Powiedziano nam, żeby po prostu dokupić lepsze odpowietrzniki.”
Same urządzenia były sprawne, a wymiana na droższe nie zmieniłaby drogi, którą powietrze wchodziło do środka przy każdym stygnięciu układu. Ustaliliśmy przyczynę pomiarem przez kilka dni i usunęliśmy ją, zostawiając istniejące elementy — zakup okazał się zupełnie zbędny.
Bez zbędnych zakupówPrzyczyna ustalona
Masz podobną sytuację? Opisz ją — powiemy od razu, co sprawdzimy i kiedy możemy być na miejscu.
Kilka zdjęć z naszych ostatnich zleceń — awarie, wycieki, biały montaż, bojlery i instalacje w Katowicach.
Syfon i rozprowadzenie PEX z filtremRozkucie podłogi pod podejścia wodneBojler w otwartej zabudowie ściennejWodomierze wpuszczone w ścianęSyfon wannowy pod zabudowąNowy syfon pod umywalkąMała łazienka z półokrągłą kabinąNowy grzejnik płytowy przy balkonie
Przebieg wizyty
Jak wygląda wizyta hydraulika?
01
Najpierw ustalamy objawy
Krótko pytamy, co się dzieje: wyciek, zapchany odpływ, problem z bojlerem albo montaż po remoncie. Dzięki temu hydraulik przyjeżdża przygotowany.
02
Na miejscu robimy diagnozę
Sprawdzamy instalację, zawory, odpływy, syfony i połączenia. Nie zaczynamy pracy bez ustalenia przyczyny.
03
Podajemy zakres i koszt
Przed rozpoczęciem pracy klient dostaje jasną informację, co trzeba zrobić i ile to będzie kosztować.
Jeśli po przyjeździe klient rezygnuje — opłata za dojazd i diagnostykę wynosi 200 zł.
04
Wykonujemy naprawę lub montaż
Po akceptacji wykonujemy usługę i sprawdzamy szczelność wszystkich połączeń.
05
Sprawdzamy efekt
Na końcu upewniamy się, że wszystko działa poprawnie i problem został rozwiązany.
06
Rozliczenie na miejscu
Po zakończeniu pracy rozliczamy się od razu na miejscu. Przed rozpoczęciem zawsze podajemy orientacyjny zakres i koszt.
Zakres
Powietrze wracające po każdym odpowietrzeniu w Koziegłówkach
Wieś liczy około dziewięciuset mieszkańców i leży niecałe czterdzieści kilometrów od Katowic, z zabudową jednorodzinną i zagrodową rozłożoną wzdłuż drogi. Zgłoszenie, o którym mowa, brzmi zawsze tak samo: odpowietrzamy, przez tydzień jest dobrze, potem znów syczy. Warto zacząć od rozróżnienia, bo tu leży cała sprawa. Resztki, które zostają w rurach po napełnieniu układu, schodzą jeszcze przez parę dni, a potem sprawa zamyka się na lata — to zachowanie normalne i niewymagające niczego poza cierpliwością. Powietrze, które wraca regularnie miesiącami, jest czymś zupełnie innym. W szczelnym obiegu nie ma prawa powstawać samo z siebie, więc albo wchodzi z zewnątrz, albo jest wnoszone razem z wodą. Odpowietrznik usuwa wtedy skutek, a przyczyna zostaje na miejscu.
Dróg jest kilka i każda zostawia inny ślad. Pierwsza to zbyt niskie ciśnienie w układzie, przy którym w najwyższych punktach robi się podciśnienie i powietrze wciągane jest przez odpowietrznik pływakowy albo przez uszczelnienie, które przy dodatnim naporze trzymało się bez zarzutu. Poznajemy to po tym, że objaw dotyczy wyłącznie najwyższej kondygnacji i nasila się po każdym uzupełnianiu. Druga to sam wlot pompy, gdzie przy dużym oporze na ssaniu potrafi wydzielać się gaz rozpuszczony w wodzie. Trzecia to każde dolewanie: świeża woda z sieci niesie ze sobą sporo rozpuszczonego powietrza, które przy nagrzaniu wychodzi i zbiera się na górze. Czwarta, najrzadsza, to przenikanie przez elementy z tworzywa nieprzeznaczone do instalacji grzewczych.
Zaczynamy więc nie od odkręcania zaworków, tylko od ustalenia, która droga tu działa. Zapisujemy wskazanie manometru na zimno przez kilka dni i porównujemy je z częstością zabiegu. Sprawdzamy poduszkę w naczyniu przy rozprężonym obiegu. Pytamy o każde uzupełnienie i o to, czy wężyk bywa zostawiany podłączony, bo wtedy woda dochodzi po cichu i razem z nią powietrze. Dopiero potem dobieramy rozwiązanie: doprowadzenie ciśnienia do wartości właściwej dla wysokości budynku, wymianę zużytego odpowietrznika na taki z zaworem stopowym i w dostępnym miejscu, a przy uporczywych przypadkach wpięcie separatora na najgorętszym odcinku, który wyłapuje drobne pęcherzyki przed ich wędrówką na górę. Umawiając wizytę, prosimy o wskazanie punktu na mapie — sąsiednia miejscowość ma nazwę tak podobną, że pomyłka przy adresie zdarza się nie tylko nam.
W Koziegłówkach powietrze wracające co miesiąc nie jest usterką grzejnika, tylko śladem drogi, którą wchodzi do zamkniętego obiegu.
Najczęstsze zgłoszenia
ciśnienie utrzymywane poniżej wartości właściwej dla wysokości budynku
podciśnienie w najwyższych punktach zasysające powietrze przez odpowietrznik
częste uzupełnianie wodą z sieci, niosącą ze sobą rozpuszczone powietrze
wężyk do napełniania zostawiany podłączony i dokładający wodę po cichu
odpowietrznik pływakowy bez zaworu stopowego, zabudowany bez dostępu
elementy z tworzywa nieprzeznaczone do obiegu grzewczego na dłuższych odcinkach
FAQ
Najczęściej zadawane pytania
Pytania dotyczące wizyty hydraulika w miejscowości Koziegłówki.
Odpowietrzamy co miesiąc i za każdym razem coś schodzi. Czy tak ma być?
Nie. Po napełnieniu układu resztki powietrza schodzą jeszcze przez kilka dni, a potem sprawa zamyka się na długo. Powrót zjawiska co kilka tygodni oznacza, że powietrze albo wchodzi z zewnątrz, albo przyjeżdża razem z wodą. Zaworek usuwa wtedy skutek, a przyczyna pracuje dalej i odezwie się po miesiącu.
Skąd powietrze bierze się w szczelnym układzie?
Z czterech miejsc. Ze zbyt niskiego ciśnienia, przy którym najwyższe punkty zasysają je przez odpowietrznik lub uszczelnienie. Z wlotu pompy przy dużym oporze na ssaniu. Ze świeżej wody, która niesie sporo powietrza rozpuszczonego. Rzadziej z elementów z tworzywa, które nie były przeznaczone do obiegu grzewczego.
Objaw dotyczy tylko najwyższego piętra. O czym to świadczy?
Zwykle o wartości ciśnienia zbyt niskiej dla tego budynku. W najwyżej położonych punktach brakuje wtedy naporu, żeby woda całkowicie je wypełniła, a przy stygnięciu potrafi tam powstać podciśnienie. Doprowadzenie układu do wartości liczonej dla tej wysokości kończy sprawę częściej niż dokładanie czegokolwiek.
Czy separator powietrza to sensowny wydatek?
Sensowny wtedy, gdy przyczyna została już usunięta, a drobne pęcherzyki nadal wędrują na górę. Wpięty na najgorętszym odcinku wyłapuje je, zanim zbiorą się pod górną krawędzią odbiornika. Zakładany zamiast usunięcia przyczyny bywa natomiast drogim sposobem na maskowanie nieszczelności.
Wężyk do napełniania mamy podłączony przez cały sezon. Ma to znaczenie?
Ma, i to podwójne. Nieszczelny zawór napełniający sprawia, że woda dochodzi do obiegu bez wiedzy domowników, więc ubytek pozostaje niewidoczny, a razem z każdą porcją trafia do środka kolejna dawka powietrza rozpuszczonego w wodzie. Rozłączenie po napełnieniu bywa jedyną potrzebną zmianą.
Nasza wieś bywa mylona z sąsiednią o podobnej nazwie. Jak temu zapobiec?
Najlepiej wskazać punkt na mapie w telefonie i przesłać go przy umawianiu. Sami nie dopisujemy przynależności administracyjnej, bo nasz wykaz zawiera wyłącznie nazwy miejscowości. Jedno kliknięcie na mapie rozstrzyga to pewniej niż jakikolwiek opis słowny, zwłaszcza przy zabudowie rozciągniętej wzdłuż drogi.
Dzielnice
Dzielnice Katowic
Wybrane dzielnice i obszary, gdzie realizujemy zgłoszenia hydrauliczne.